Polska Akcja Humanitarna > Kampanie i akcje > Kampanie i akcje > Pomocne teksty
Relacja z pobytu w Osetii Południowej
środa, 12 listopada 2008
11 listopada powróciliśmy z Osetii Południowej. Pobyt na terenach drugiej strony konfliktu możliwy był ze względów proceduralnych dopiero teraz.

W 40-tysięcznym Cchinwale (tak się tam nazywa Cchinwali) zostało uszkodzonych, zburzonych lub spalonych 376 budynków. Były to gmachy użyteczności publicznej (siedziba rządu, Parlament, szkoły, przedszkola) i domy prywatne - tak niska zabudowa jak wielopiętrowe bloki. Większość budynków, nawet, jeśli są całe, straciły szyby w oknach. Na razie odbudowywane są gmachy użyteczności publicznej oraz prywatne z niewielkimi zniszczeniami.

Te, które są do rozbiórki i budowy na nowo, odłożono na późniejszy termin. Poszkodowani dostają od państwa po 10 tys. rubli rosyjskich na osobę, ale nie więcej niż 50 tys. na rodzinę. Jednym słowem, jeśli w rodzinie jest 7 osób, dostają tylko 50 tys. Pieniądze otrzymują obywatele, zarejestrowani w Płd. Osetii. Jeśli ktoś był zarejestrowany poza Osetią, np. w Gruzji czy w Płn. Osetii – takich uprawnień nie ma. Te pieniądze nie pokrywają potrzeb. Są jedynie częściowym zadośćuczynieniem.

W mieście jest ogromny problem z ogrzewaniem. Stały dopływ gazu został odcięty. Buduje się nowy rurociąg, ale będzie gotowy dopiero na wiosnę. Ludzie dostają bezpłatnie butle gazowe, ale tylko w takiej ilości, że ledwie starcza do gotowania. Brakuje drewna i węgla. Niewielkie ilości przywożone są z Władykaukazu. Mogłoby być przywożone więcej, ale ludzi nie stać na zakup. Samochód drewna, starczający na dwa miesiące grzania w piecu, kosztuje 8-12 tys. rubli, a drewno jest wilgotne i jeszcze trzeba je pociąć. Elektryczności na razie nie brakuje, ale wszyscy boją się, co będzie zimą. W wielu domach nie ma wody. Ludzie przynoszą w wiadrach od sąsiadów.

Ci, którzy stracili dach nad głową mieszkają u krewnych lub sąsiadów, w prowizorycznych „wagonikach” lub altankach ogrodowych. Niektórzy mieszkają na swoich posesjach, w namiotach rozbitych obok spalonych domów. W niektórych budynkach, gdzie ocalała chociaż jedna izba mieszka w niej obecnie cała rodzina.

Wielu drobnych przedsiębiorców – właściciele aptek, sklepów, kawiarni – straciło jedyne źródło dochodu. W takiej samej sytuacji są ich pracownicy. Ci nie dostają żadnych odszkodowań. W ogóle nie ma ludzi, którzy nic nie stracili. Jedni stracili domy, inni pracę a inni i jedno i drugie.

Są też poszkodowani, którzy nie znaleźli dachu nad głową u swoich bliskich, oraz uciekinierzy z terenów, które obecnie pozostały poza granicą Osetii Płd. Ci mieszkają w dawnych pomieszczeniach biurowych składów ziarna – toaleta na zewnątrz, woda przywoźna, ciasnota i chłód.

Podczas naszego pobytu w Osetii, nawiązaliśmy kontakty z lokalnymi organizacjami np. Organizacją Społeczną Centrum Ochrony Praw Pogorzelców „Renesans 2008” i Południowo-Osetyńską Organizacją Społeczną „Sprawiedliwość”. Wspólnie dokonaliśmy zakupów ciepłej odzieży, kaloryferów olejowych, lekarstw oraz okien o łącznej wartości ok. 10 tys. dolarów. Wszystkie dary rozdaliśmy poszkodowanym, których wybraliśmy w oparciu o spisy przygotowane przez ww. organizacje.

Obejrzyj nasze zdjęcia z Osetii Płd.

Newsletter
Chcesz otrzymywać informację o bieżących wydarzaniach i naszych planach? Skorzystaj z naszego newslettera.
Sonda
Czy podoba Ci się nowa butelka Cisowianki dla Sudanu?
Tak
Nie
Linki